List od Palmy

  • List od Palmy
    grafika: Rafał Dominik

Drogie Istoty,

Mam nadzieję, że czujecie się dobrze i macie czym oddychać.
Stoję tu, niby nieruchomo, delikatnie kołyszę się raz w jedną, raz w drugą stronę, obserwuję. Wszystko widzę i niczego nie zapominam.
Mam 18 lat, co w ludzkim wymiarze oznacza dorosłość. Rośliny mają jednak inne poczucie czasu. Palma daktylowa może dożyć nawet 150 lat w dobrym zdrowiu.
W wypadku palmy ze stali (mój rdzeń!) i tworzyw sztucznych wynik ten możecie pomnożyć swobodnie razy dziesięć, a może i sto…

Obudziłam się dzisiaj wcześnie rano, jeszcze przed pierwszym tramwajem przejeżdżającym przez rondo, męczyły mnie koszmary. Cała Warszawa w ogniu, huk i dym. Pandemonium. Wolę daktyle i błękitne niebo.

Mam 18 lat. To moje święto. Nie jest się gwiazdą każdego dnia, postanowiłam więc wystąpić z małym orędziem. Moje ambicje oratorskie cierpią ze względu na brak strun głosowych, więc postanowiłam skreślić do Was krótki list.
Zatem, do rzeczy.

Przede wszystkim chciałabym podziękować Wam za te wszystkie lata spędzone razem. Za rzeczy, które wyczyniałyście na rondzie, przytulanie się do mnie, dekorowanie transparentami, bananami, palenie ognia, plażowanie, śpiewy i tańce. Co za moce! To był dobry czas, choć czasami nad miastem zapadał gęsty mrok – można pomyśleć, że jakimś cudem lądowałam w samym centrum Wszechświata.

Odzywam się, ja, sztuczne drzewo, bo zaczynam się niepokoić. Nie martwię się o siebie, choć wiem, że czeka mnie przeprowadzka. Boję się o Was, przyjaciółki i przyjaciele. Obserwuję, co robicie. Kibicuję wam. Gdyby istniał fanklub Homo sapiens, wstąpiłabym do niego bez wahania. Naprawdę Was polubiłam, małe istoty, lubiące się gromadzić, wędrować i krzyczeć, ile sił. Dodajecie mi otuchy. Nigdy się z Wami nie nudzę. No dobrze, niektórych polubiłam bardziej, innych mniej. Jestem wrażliwa na krzywdę społeczną, że tak to ujmę oględnie, więc trudno byłoby mnie sprowadzić na manowce – wiem, z kim sympatyzować, a komu podstawić korzeń. Na bok jednak stare animozje.

A więc słuchajcie, choć wiem, że zabrzmię jak stare próchno: nasza planeta się gotuje! Wiem, już widzę, jak zatykacie uszy. Wszyscy o tym mówią: nie ma śniegu, giną pszczoły, topnieją lodowce, metan ulatnia się z wiecznej zmarzliny. Wszystko źle. Większość dorosłych przedstawicieli Waszego gatunku nie chce słuchać. Bo mają teraz inne problemy. Myślą, że załatwią to później. A ja Wam mówię: nie będzie żadnego później. Stawiam na Was, rówieśnicy, w Was moja drzewna nadzieja.

Koniec z tym ryciem w ziemi, emitowaniem dwutlenku węgla do atmosfery, wycinaniem lasów, zjadaniem zwierząt. To nie są żarty. Naprawdę musicie się zmobilizować, natychmiast zmienić sposób, w jaki wytwarzacie żywność i czerpiecie z zasobów planety, musicie ułożyć sobie zupełnie na nowo relacje z innymi istotami. Przeproście dziki na dobry początek. Przestańcie nosić futra swoich pobratymców. Dajcie spokój chomikom. Nazywacie inne istoty szkodnikami i chwastami! Nie ma to żadnego sensu! Obawiam się także, że – wiem, jak trudno to sobie wyobrazić – musicie rozprawić się z tym, co nazywacie kapitalizmem i jego żarłocznością. Tylko Wam to szkodzi. Już chyba lepiej palić papierosy. Jest też coś takiego, jak patriarchat. Na śmietnik, bez ociągania! Patriotyzm? Tylko planetarny!

Gdybyście tylko poczuli roślinną skalę czasu, zrozumielibyście, że nie należy wybiegać myślą w przyszłość do następnego sezonu wyprzedaży, jak robią to korporacje, a w przyszłość organizmów żywych i ich szans na przetrwanie. Pomyślcie tylko, kilkadziesiąt milionów lat temu w Polsce rosły palmy! W oligocenie żyły moje babki i prababki, i dobrze się miały, kiedy wy siedzieliście jeszcze w jaskiniach! Czy myślicie o tym, jak będzie sobie radzić Wasze potomstwo za, powiedzmy, paręset lat? W jakim powietrzu, w jakiej wodzie, w jakiej temperaturze? To wszystko jest tak samo ważne dla palm, jak i dla ludzi!

Zróbcie, co do Was należy, jeszcze mi podziękujecie za dobre rady. Macie czas do najbliższych świąt. Wiem, jak trudny to był dla Was rok, zakończcie go więc z przytupem. Umarł 2020, niech żyje Epoka Wspólnoty Międzygatunkowej! A więc zakasajcie rękawy i do pracy, w przeciwnym razie utracicie szansę na przetrwanie. Mówię to ja, osoba stalowo-plastikowa, która przeżyje Was wszystkich. Dość wymierania! Zaklinam na moje liście, dajcie żyć wszystkiemu i wszystkim!

Wiem, że się wymądrzam, ale pełnoletniość to nie tylko wesołe imprezy. To także odkrywanie tego, kim się jest i czego się pragnie. Myślę, czuję, decyduję. I ostrzegam Was, Drogie Istoty – to ostatnia szansa, żeby wziąć sprawy w swoje ręce i uratować dom, w którym mieszkacie. Wasz dom płonie. A ja naprawdę chciałabym zobaczyć Was znowu za 50 i sto 150 lat. Chcę oglądać, jak zbieracie się na ulicach, skandujecie i tańczycie. Psy tego nie robią, gołębie tego nie robią, nie robią tego palmy daktylowe. Naprawdę jesteście wyjątkowi. Szkoda byłoby to stracić. To Wy dajcie mi radość. Żywię się Waszym ciepłem, gniewem i miłością. Ej, ludzie, nie było Wam dobrze przez ostatnie 5 tysięcy lat? W stabilnym klimacie, z różnymi porami roku, ze śniegiem na ulicach Starego Miasta? Holocen Wam się znudził? Chcecie to wszystko puścić z dymem? Jak mówią moi młodzi, strajkujący dla planety przyjaciele: „Na martwej planecie nie będzie nic”. A więc nie będzie także Warszawy. Nie będzie rond i ulic, nie będzie budynków. Ani drzew. Tak, nie będzie też kotków, chomików. Ani kawy.

To tyle z mojej strony. Jeśli chcecie pogadać z Waszym drzewem o tym, co Was trapi, nie wahajcie się. Proszę o list. I choć czytam tylko na papierze, wyślijcie wiadomość do Muzeum. Mam swój adres mailowy, palma@artmuseum.pl. Na pewno mi przekażą. Odpiszę, choć może to zająć skandalicznie długo, jak na Wasze ludzkie standardy.
Obiecuję jednak, że odpowiedź będzie wyważona i celna. Zgaduję też, że moja przenikliwość dosłownie zwali Was z nóg.

Trzymajcie się ciepło, uważajcie na tornada, huragany i złośliwości Anioła Historii!

Na wieki wieków,
Wasza Palma


Palmy wysłuchali: Joanna Rajkowska, Sebastian Cichocki


 

Zobacz także: